To zamieszanie trwa już trochę za długo.
Jestem tym zmęczony. W najbliższą środę zamierzam podpisać kontrakt z
Palermo – zdradza "Przeglądowi Sportowemu" Radosław Matusiak.W środę
napastnik reprezentacji Polski wrócił z Włoch do kraju, ale wszystko
wskazuje na to, że nie na długo. Wczoraj trenował z drużyną Bełchatowa,
potem odebrał kolejny już telefon z Sycylii. Nie dzwonili potomkowie
legendarnego mafioso Don Corleone, ale szefowie Palermo – rewelacyjnie
spisującej się drużyny w rozgrywkach Serie A.
Sycylijczycy zameldują się w Bełchatowie 10 stycznia i będą mieli ze
sobą przygotowany do podpisania kontrakt. Zgodnie z ustaleniami,
Palermo za najlepszego napastnika polskiej ligi zapłaci 2 mln euro, a
sam Matusiak może liczyć na pensję w wysokości 600-700 tys. euro netto
rocznie. To dziesięć razy tyle, ile zarabia w Bełchatowie. Dodatkowo
zarobi kilkaset tysięcy euro z tytułu przeprowadzonej transakcji.
Wszystko dlatego, że Matusiak zgodził się na skreślenia z umowy tzw.
klauzuli odstępnego, która jeszcze kilka tygodni temu wynosiła zaledwie
300 tys. euro. Oznacza to, że "nadwyżką" z transferu, czyli 1,7 mln
euro bełchatowski klub podzieli się z piłkarzem.