| Dzisiaj jest: 18.04.2026 Osób on-line: 1 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
Już początek meczu był szokujący dla 88 tys. kibiców na Wembley. W 8. minucie Chorwaci objęli prowadzenie po katastrofalnym błędzie bramkarza gospodarzy Scotta Carsona, który przepuścił piłkę po wydawałoby się niegroźnym uderzeniu z dystansu Niko Kranjcara. Sześć minut później podwyższył Ivica Olić, wykorzystując sytuację sam na sam z Carsonem. Obraz gry zmienił się po zmianie stron. Oblicze zespołu gospodarzy odmienił wprowadzony po przerwie na boisko David Beckham, którego precyzyjne podania stwarzały zagrożenie pod chorwacką bramką. Pierwszego gola dla Anglii zdobył w 56. minucie Frank Lampard, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Josipa Simunicia, którego tak naprawdę... nie było. Nie minęło dziesięć minut i kibice na Wembley oszaleli z radości, gdy po dośrodkowaniu Beckhama Peter Crouch doprowadził do wyrównania. Wcześniej dwóch świetnych sytuacji nie wykorzystał Olić. Mecz wydawał się rozstrzygnięty, jednak Chorwaci za wszelką cenę dążyli do zwycięstwa. Zapewne nie bez wpływu na ich postawę pozostawała obietnica jednego z najbogatszych Rosjan Leonida Feduna, który zamierza ufundować mercedesy najlepszym zawodnikom Chorwacji w przypadku wywiezienia przez nich z Londynu trzech punktów. Rozstrzygający gol padł w 77. minucie, a zdobył go uderzeniem z kilkunastu metrów Mladen Petrić. Porażka Anglików, przy równoczesnym zwycięstwie Rosjan z Andorą oznacza, że zespołu z Wysp po raz pierwszy od 1994 roku zabraknie w imprezie rangi mistrzowskiej. Anglia grała w środę bez kontuzjowanych Johna Terry'ego, Wayne'a Rooneya i Michaela Owena. Prawdopodobnie nie uratuje to jednak trenera Steve'a McClarena przed stratą posady. Autor: Łysy Źródło: Gazeta Wyborcza Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |