| Dzisiaj jest: 18.04.2026 Osób on-line: 1 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
|
Belgia przegrała z Portugalią 1:2 (0:1) w meczu grupy A eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy, który odbył się w Brukseli. W grupie tej gra Polska, która w Baku wygrała z Azerbejdżanem 3:1. Belgia - Portugalia 1:2 (0:1) Bramki: dla Belgii - Marouane Felliani (54); dla Portugalii - Nani (43), Helder Postiga (63). Sędziował Martin Hansson (Szwecja). Belgia: Stijn Stijnen - Carl Hoefkens (45-Mark De Man), Philippe Clement, Timmy Simons, Thomas Vermaelen - Steven Defour, Gaby Mudingayi (76-Karel Geraerts), Marouane Fellaini, Jan Verthongen - Emile Mpenza, Francois Sterchele (61-Tom De Mul); Portugalia: Ricardo Pereira - Miguel Monteiro (53-Jose Bosingwa), Jorge Andrade, Fernando Meira, Paulo Ferreira - Deco, Armando Petit, Tiago Mendes - Ricardo Quaresma, Helder Postiga (79-Hugo Almeida), Nani (86-Duda). Portugalia nadal jest jednym z najgroźniejszych rywali Polski w grupie A eliminacji mistrzostw Europy. Jej dystans do podopiecznych Leo Beenhakkera nie zmienił się - nadal tracą pięć punktów, dzięki wygranej 2:1 z Belgią, ale mają jeden mecz rozegrany mniej. Portugalczycy od początku objęli inicjatywę w tym spotkaniu, ale na bramkę musieli długo czekać. Dopiero dwie minuty przez zakończeniem pierwszej połowy w pole karne przebojowo wbiegł Nani, który uderzył potężnie po ziemi, a piłka obok słupka wpadła do bramki. Nani to najnowszy nabytek Manchesteru United, który kupił go ze Sportingu Lizbona za 25 mln euro. 20-letni Portugalczyk dla zespołu z Lizbony strzelił osiem bramek w 38 meczach, a w reprezentacji swojego kraju wystąpił po raz szósty. W drugiej połowie Belgowie zdołali otrząsnąć się po stracie gola i wyczuli szansę na korzystny wynik. W 56. minucie, po dośrodkowaniu z narożnika boiska, piłka trafiła na głowę Marouane'a Fellianiego, który pokonał bramkarza gości. Portugalia okazała się jednak za mocnym rywalem dla Belgów. W 63. minucie Helder Postiga uderzył atomowo z około 25 metrów, nie dając żadnych szans belgijskiemu bramkarzowi. Goście do końca już kontrolowali przebieg gry, jeszcze kilka razy zagrozili bramce gospodarzy, ale do końca nic się już nie zmieniło. Autor: Łysy Źródło: inf. własna/PAP Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |