| Dzisiaj jest: 18.04.2026 Osób on-line: 7 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
|
Najlepszy mecz: Argentyna – Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1 Włochy – Ghana 2:0 Argentyna i Włochy to drużyny zaliczane do wąskiego grona kandydatów do gry w berlińskim finale. Z Kolei Wybrzeże Kości Słoniowej i Ghana to debiutanci, ale mający w swoich szeregach gwiazdy największych europejskich lig. Spotkania z udziałem tych drużyn były najlepszymi, jakie dane nam było oglądać w pierwszej kolejce zmagań grupowych. Faworyci nie zawiedli i zainkasowali trzy punkty, choć o zwycięstwa musieli walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Reprezentanci Czarnego Lądu zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko i w obu przypadkach niewiele brakowało, aby postarali się o niespodziankę. To już nie te same afrykańskie zespoły, które za nic miały taktykę, przyjeżdżały na Mundial w ramach wycieczki i po wysokich porażkach wracały na własny kontynent. Nie tylko przygotowaniem fizycznym i motoryką przewyższają wiele drużyn europejskich (Polskę biją na głowę w każdym elemencie!), także założeniami taktycznymi (choć to w większości europejska myśl szkoleniowa) i kulturą gry. W meczach z ich udziałem nie brakowało niczego: były piękne bramki (Drogba, Pirlo), niepodyktowane rzuty karne (dla Ghany), nieuznana bramka (Argentyna), całe mnóstwo składnych i przyjemnych dla oka akcji, niespotykany (chyba, że tylko wśród Brazylijczyków) repertuar sztuczek, zwodów i techniki użytkowej. Z taką grą, zarówno Ghana, jak i Wybrzeże Kości Słoniowej, mają realne szanse na wyjście z grupy. A Włochy i Argentyna? To zawsze faworyci. Ich brak w fazie pucharowej byłby nie tyle niespodzianką, co sensacją. Najpiękniejsza bramka: Torsten Frings (Niemcy) w meczu z Kostaryką. Ostatni gol spotkania inaugurującego zmagania niemieckiego Mundialu. W końcówce meczu rzut wolny dla Niemców spod linii bocznej boiska. Kiedy wszyscy spodziewali się dośrodkowania na pole karne przeciwników, gospodarze mistrzostw wybrali rozwiązanie niebanalne. Do podania wzdłuż pola karnego dopadł Torsten Frings i cudownym uderzeniem z pierwszej piłki (z ponad Najlepsze wrażenie: Czesi w meczu z Amerykanami Czesi to ścisła europejska czołówka, ale na Mundialu grają dopiero pierwszy raz od 16 lat! W spotkaniu z Amerykanami, których narodowy plan zakładał, że zdobędą tytuł mistrza świata do 2010 r., zaprezentowali się wyśmienicie. Nie tylko odprawili rywali z trzybramkowym bagażem goli, ale dominowali nad nim w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Ich przewaga była bezdyskusyjna od pierwszej do ostatniej minuty. Wygrać można zawsze, ale styl w jakim o zwycięstwo pokusili się nasi południowi sąsiedzi musiał budzić respekt. Świetne wyszkolenie techniczne, taktyczne ułożenie, organizacja gry. Wydaje się, że Bruckner ma do dyspozycji drużynę kompletną, w której wszyscy bronią i wszyscy atakują. Znakomite zawody rozegrał Rosicky, bodaj najjaśniejsza gwiazda meczu. Amerykanie dwukrotnie dali mu sporo wolnego miejsca przed polem karnym, a ten umiejętnie to wykorzystał. Za pierwszym razem piłka po jego strzale zatrzymała się na poprzeczce, za drugi, zatrzepotała w siatce. Plus trzecia bramka z wzorcowo wyprowadzonym kontratakiem i pierwsza z firmowym wykończeniem akcji strzałem a Dobre nastroje zmąciła chyba tylko kontuzja Czeskiego Wieżowca, który okupił mecz urazem uda i raczej na niemieckich boiskach już go więcej nie ujrzymy. Z taką grą, jak w pierwszym meczu, Czesi mają otwartą drogę do finału, a kto wie, może nawet powalczą o główne trofeum? Największa niespodzianka: Remis Trynidadu i Tobago ze Szwecją Trynidad miał przyjechać po naukę. Debiutant na najważniejszej piłkarskiej imprezie świata chciał się dobrze zaprezentować, choć sami zawodnicy twierdzili, że trafili do niezwykle mocnej grupy i raczej zbyt wiele sobie po swoim występie nie obiecują. Tymczasem już w pierwszym pojedynku ze Szwedami postarali się o nie lada niespodziankę bezbramkowo remisując z wiecznym prześladowcą polskiej piłki. Postawili Skandynawom twarde warunki, umiejętnie rozbijali ich ataki, a kiedy już obrona dała się wymanewrować, na wysokości zadania stawał rewelacyjnie dysponowany tego dnia bramkarz Hislop. To głownie dzięki jego postawie udało się dowieść do końca bezbramkowy remis, choć gwoli sprawiedliwości trzeba oddać, że to właśnie reprezentanci z Karaibów mieli najdogodniejszą okazję do strzelenia bramki (strzał Glena w poprzeczkę). Szwedzi w kolejnych spotkaniach wcale nie stoją na straconej pozycji i wciąż mają duże szanse na wyjście z grupy. A Trynidad? Na pewno nie zostanie czarnym koniem turnieju i swój udział w mistrzostwach skończy po trzech meczach grupowych. Ale pokazał, że walczyć można z każdym, a ambicją i hartem ducha nadrabiać inne braki. Największe rozczarowanie: Strzelecka niemoc Francuzów Polacy są zawiedzeni występem swojej reprezentacji w meczem z Ekwadorem, ale co mają powiedzieć Francuzi. Po spotkaniu ze Szwajcarami powraca trauma poprzedniego Mundialu, na którym Trójkolorowi w trzech meczach grupowych nie zdołali ani razu pokonać bramkarzy rywali i zniesmaczeni wracali do domu. Pierwszy mecz niemieckich mistrzostw też raczej nie wlał w serca kibiców na Sekwaną nadziei: Francuzi grali słabo, nie umieli poradzić sobie z dobrze zorganizowaną obroną Helwetów. Na dobrą sprawę, właściwie nie stworzyli żadnej klarownej sytuacji do zdobycia bramki, a przecież wartościowych napastników w kadrze nie brakuje. Francja najwyraźniej potrzebuje wstrząsu, bo ze wszystkich faworytów zaprezentowała się najsłabiej. Czarna seria bez zdobyczy bramkowej (ostatnie cztery mundialowe mecze) musi skończyć się w następnym spotkaniu – w przeciwnym razie awans do dalszych gier może okazać się misją niewykonalną. Polacy: Najlepiej byłoby spuścić zasłonę milczenia. Były obietnice, zapowiedzi walki, zdobycie trzech punktów. Tymczasem powrócił koreański koszmar i na inaugurację znów dostaliśmy dwubramkowy bagaż. Sytuacja o tyle zła, że kolejne mecze grupowe zapowiadają się na jeszcze cięższe, a rywale na bardziej wymagających. Mecz z Ekwadorem może i był wyrównany, może nie ustępowaliśmy rywalom, a w posiadaniu piłki mieliśmy przewagę. Zabrakło jednak soli futbolu – bramek i mecz kończymy z zerowym dorobkiem po stronie zdobyczy. Na wyciąganie wniosków nigdy nie jest za późno, ale czy Janas ma wystarczająco dużo czasu, żeby przemeblować zespół i odpowiednią ilość argumentów, żeby dodać mu siły i ducha walki? Jedyny plus to postawia polskich kibiców, którzy na stadionie w Gelsenkirchen stworzyli niezapomnianą i niepowtarzalną atmosferę. Zawsze wierni i oddani, znów zaprezentowali się z najlepszej strony. Szkoda tylko, że piłkarzom nie udało się dostroić do tego samego poziomu. Najwięksi brutale Czerwone kartki: 1 Trynidad i Waszczuk (Ukraina) Żółte kartki: 5 Szwajcaria (Magnini, Cabanas, Frei, Degen, Streller) 4 Tunezja (Haggui, Bouaziz, Chedli, Chikhaoui) Czechy (Grygera, Rozehnal, Lokvenc, Rosicky) Serbia (Dragutinovic, Gavrancic, Stankovic, Koromar) 3 Argentyna (Heinze, Gonzalez, Saviola) Angola (Jamba, Andre, Loco) Włochy (De Rossi, Camoranesi, Iaquinta) Japonia (Miyamoto, Takahara, Moniwa) Chorwacja (N. Kovac, R. Kovac, Tudor) Togo (Abalo, Tchangai, Romao) Francja (Abidal, Zidane, Sagnol) 2 Ekwador (Hurtado, Mendez) Trynidad (John, Yorke) Wybrzeże Kości Słonoiowej (Drogba, Eboue) Holandia (van Bronckhorst, Heitinga) Meksyk (Salcido, Torrado) Portugalia (Ronaldo, Nuno Valente) Stany Zjednoczone (Onyewu, Reyna) Ghana (Muntari, Gyan) Korea Południowa (Lee Chun-Soo, Song Chong-Gug) Ukraina (Jezierski, Rusoł) 1 Kostaryka (Fonseca) Polska (Smolarek) Paragwaj (Valdez) Szwecja (Larsson) Iran (Nekonam) Brazylia (Emerson) 0 Niemcy Hiszpania Arabia Saudyjska Strzelcy bramek w 1. grupowej kolejce: 2 Klose (Niemcy), Wanchope (Kostaryka), Bravo (Meksyk), Rosicky (Czechy, Cahill (Australia), David Villa (Hiszpania) 1 Lahm (Niemcy), Frings (Niemcy), Tenorio (Ekwador), Delgado (Ekwador), Crespo (Argentyna), Saviola (Argentyna), Drogba (Wybrzeże Kości Słoniowej), Robben (Holandia), Zinha (Meksyk), Golmohammadi (Iran), Pauleta (Portugalia), Koller (Czechy), Pirlo (Włochy), Iaquinta (Włochy), Nakamura (Japonia), Aloisi (Australia), Kaka (Brazylia), Coubadja (Togo), Lee Chun-Soo (Korea), Ahn Jung-Hwan (Korea), Xabi Alonso (Hiszpania), Torres (Hiszpania), Jaziri (Tunezja), Jaidi (Tunezja), Al-Jaber (Arabia Saudyjska), Al-Qahtani (Arabia Saudyjska) Autor: Jacek Żytnicki Źródło: własne Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |