| Dzisiaj jest: 18.04.2026 Osób on-line: 3 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
- No, Ebi, jeśli w Helsinkach zagrasz tak, jak tu jeździsz, jestem spokojny o wynik - śmiał się Leo Beenhakker, klepiąc Euzebiusza Smolarka po plecach. Ebi wygrał zawody gokartowe na torze w Kleinostheim. - To jest właśnie team building, tak się buduje atmosferę w zespole. To była niezła zabawa, chciałem wygrać, bo ja zawsze chcę wygrać - mówił uśmiechnięty Smolarek, który przejeżdżał 200-metrowe okrążenie w 23 sekundy. Rekord jest poniżej 20. Niedługo po śniadaniu polscy piłkarze wsiedli do autokaru II-ligowego klubu FSV Mainz. Sami nie wiedzieli, dokąd i po co jadą. Jakieś 30 km od Mühlheim, w miejscowości Kleinostheim, jest niewielki to gokartowy. To było właśnie przeznaczenie kadrowiczów. - Są już razem równo tydzień. Za sobą mają kilka ciężkich treningów, ogromny stres związany z meczem przeciwko Portugalii. Muszą mieć jakieś urozmaicenie - tłumaczył trener Bogusław Kaczmarek. Śmiechu było co nie miara. Brylowali przede wszystkim Michał Żewłakow z Arturem Borucem. Nie odstawał Radosław Sobolewski i Jakub Błaszczykowski, który w pewnym momencie uderzył swoim gokartem w pojazd Żewłakowa. Unieruchomił obrońcę kadry, rzucił ze śmiechem: "Nienawidzę Polonii" [Żewłakow grał kiedyś w Polonii Warszawa] i odjechał. Boruc nałożył na siebie jednoczęściowy strój, w którym wyglądał jak Spiderman. Do tego czarna kominiarka i kask. - Huk był spory, ale jak wsiadłem do gokarta, to nagle jakoś cicho się zrobiło. Okazało się, że uszy mam między kolanami. To nie dla mnie, za duży na gokarty jestem - mówił bramkarz kadry. Zawody były zacięte. Piłkarze mieli dwie godziny zabawy. A Beenhakker tylko chodził i zacierał ręce. W pewnym momencie - z radości - aż uniósł kciuk do góry. - To jest to, o to chodziło - powiedział. Jego faworytem w finałowej rozgrywce (jechało ośmiu) był startujący z pole position Tomasz Kuszczak. Niemal doszło do zakładu, bo Żewłakow od początku stawiał na Ebiego. - Jestem jego mechanikiem! - mówił dumny Żewłakow po wyścigu. I pytał selekcjonera, czy kiedykolwiek widział, żeby bramkarz był szybszy od skrzydłowego. - Nie zmieściłem się do finałowej ósemki. Szkoda. Byłbym najlepszym eliminatorem - kręcił głową niezadowolony Mariusz Lewandowski, dla którego na boisku nie ma przebacz. - O miejsce na boisku walczymy na boisku, a nie na torze - apelował Żewłakow. Beenhakker cel osiągnął. Grupa odetchnęła, odpoczęła, wyluzowała się i zapomniała na moment o futbolu. Od popołudniowego treningu każdy musi myśleć już tylko o tym, jak wygrać z Finlandią. Autor: Łysy Źródło: Gazeta Wyborcza Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |