| Dzisiaj jest: 18.04.2026 Osób on-line: 1 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
Mistrzowie Polski, Zagłębie Lubin po bardzo dobrym meczu rozgromili na wyjeździe wicelidera, Koronę Kielce 4:1. Świetny mecz rozegrał strzelec dwóch goli, wracający po kontuzji Dawid Plizga. Mistrzowie Polski zasłużenie wygrali, bowiem okazali się piłkarzami bardziej doświadczonymi i grającymi skuteczniej, mającymi więcej sił i pomysłów na akcje ofensywne. Gospodarze doznali pierwszej porażki na własnym boisku, a przy tym zawiedli kibiców. Piłkarze kieleccy grali z pełnym zaangażowaniem przez 23 minuty, kiedy stworzyli cztery doskonałe sytuacje do strzelenia goli. Wykorzystali jedną (Edi Andradina), nie udało się Marcinowie Kusiowi, bo piłkę kopniętą z 5 metrów przez niego cudem wybił Aleksander Ptak, Hernaniemu, który będąc kilka metrów od słupka nie sięgnął piłki podanej przez partnerów, oraz trzem piłkarzom Kolportera, którzy w 23. minucie tak długo medytowali, który ma strzelić, że stracili okazję. Później coraz lepiej i dokładniej grali goście. Zdołali nie tylko wyrównać, po szybkim kontrataku i strzale Szymona Pawłowskiego, ale mieli jeszcze trzy sytuacje na polu karnym gospodarzy, z których Pawłowski, Miguel Rui i Maciej Iwański mogli zdobyć bramki. Iwańskiemu nie udało się w pierwszej połowie, ale wykorzystał okazję tuż po przerwie. Z rzutu wolnego, świetnym strzałem technicznym kopnął piłkę nad murem piłkarzy kieleckich, i bramkarz Kolportera nawet się nie ruszył, obserwując tylko jak leci ona w górny róg bramki. Od tego momentu gra się zaostrzyła, piłkarze obu zespołów zaciekle rywalizowali o każde podanie, raz po raz pod bramkami dochodziło do groźnych sytuacji. Kieleccy zawodnicy strzelali, ale niecelnie (Marcin Robak tuż obok słupka bramki Ptaka), a goście skutecznie bronili korzystnego rezultatu. W 80. minucie najbardziej uradowanym piłkarzem był Dawid Plizga, który w odstępie kilkudziesięciu sekund był dwa razy sam na sam z kieleckim bramkarze. Pierwszy raz kopnął piłkę obok bramki, a później już strzelił dokładnie (po świetnym podaniu Iwańskiego) i razem z kolegami cieszył się z podwyższenia wyniku i zwycięstwa. W kilka minut później ten sam piłkarz strzelił jeszcze jednego gola. W 84. minucie doszło do przepychanek po faulu Hermesa. Po konsultacji sędziów, ten ujrzał drugą żółtą kartkę, a za chwile czerwoną, a żółtą sędzia pokazał Miguelowi Rui. Autor: Łysy Źródło: PAP/Gazeta Wyborcza Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |