| Dzisiaj jest: 18.04.2026 Osób on-line: 2 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
|
Wbrew ubiegłotygodniowym zapowiedziom Mariusz U. nie zagrał w piątek w barwach GKS Bełchatów. Grę kolegów oglądał z trybun. Teoretycznie jednak nadal może wrócić do futbolu. Podobnie zresztą jak "Fryzjer"... Uchwalona przez PZPN abolicja umożliwia powrót do piłkarskiego życia zamieszanym w aferę korupcyjną. Ale jest kilka warunków. Po pierwsze, nowe przepisy dotyczą wyłącznie piłkarzy, trenerów i działaczy. Sędziowie, obserwatorzy i delegaci, którym zostanie udowodniona wina, nie będą mogli już mieć z futbolem nic wspólnego. Po drugie - uczestnicy afery muszą współpracować z prokuraturą - dotyczy to zarówno tych, którzy zgłosili się sami (termin mija 28 lutego 2007 roku, a przestępstwo musiało mieć miejsce przed 14 lipca tego roku), jak i tych - co może potwierdzić przypadek U. - których na zeznania doprowadzono. Najważniejszy jednak jest warunek trzeci - prokuratura musi na piśmie potwierdzić, że zawodnik, trener lub działacz okazali skruchę, a ich pomoc w śledztwie jest na tyle duża i szczera, że zasługują na objęcie abolicją. - Kiedy dostaniemy list z prokuratury, możemy odwiesić podejrzanego - mówi Jacek Kryszczuk, mecenas PZPN. - I wówczas nie będzie już formalnych przeszkód, by macierzysty klub również przywrócił zawieszonego do łask. A dalej to już jest problem etyczny klubów. Jeśli ich władze będą widziały sens w zatrudnianiu zamieszanych w korupcję piłkarzy, trenerów czy działaczy, nie można im tego zabronić. Teoretycznie więc możliwy jest powrót także "Fryzjera", czyli głównego podejrzanego w aferze korupcyjnej. Gdyby zeznał wszystko, co wie, i sumiennie współpracował z organami ścigania, formalnie nie ma przeszkód, by prokuratura także w jego przypadku wysłała do PZPN zawiadomienie, że tego człowieka można odwiesić. - To czyste spekulacje - powątpiewa Kryszczuk. - Nie sądzę, by tak się stało, poza tym przecież związek raczej by go nie odwiesił, a już nie mówię o tym, kto oficjalnie przyjąłby go do pracy. W PZPN przyznają, że abolicja dotyczy głównie piłkarzy, którzy ponoć nie tyle boją się prokuratury i sądu (sprawa, w której zawodnikowi udowodnione zostanie przekupstwo, skończy się zapewne najwcześniej za kilka lat, a wyroki zapadną w zawieszeniu), co związku - bo ten już teraz może im zakazać wybiegać na boisko. I właśnie strach przed bezrobociem ma skłonić zamieszanych w aferę do ujawnienia wszystkich brudów. W Bełchatowie spodziewano się odwieszenia Mariusza U. już w ubiegłym tygodniu. Pojawiły się nawet głosy, że być może zagra z ŁKS. Do piątku jednak nie wpłynęła do PZPN żadna informacja z prokuratury, więc związek nie mógł anulować kary U. Klub wciąż jednak na niego liczy. - Decyzji jeszcze nie podjęliśmy, czekamy na sygnał z PZPN. Ale nie ukrywam, że bardzo chcielibyśmy, by Mariusz wrócił do drużyny - mówi Jerzy Ożóg, prezes BOT GKS Bełchatów. Autor: matek Źródło: Gazeta Wyborcza Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |